| |
Czeczenia: Kroniki

| Cavalli i wielka moda w Czeczenii |
RIA, onet.pl, AG/07.10.2009 15:54
Włoski projektant Roberto Cavalli otwiera w Czeczenii studio mody - donosi "RIA Novostii".
Salon
należy do Czeczenek Laury i Medni Arzhiyeva, które są uczennicami
znanego rosyjskiego dyktatora mody Slavy Zaitseva, określanego w
czasach sowieckich „czerwonym Diorem”. Studio ma być największym tego
typu miejscem na północnym Kaukazie. Projektantki pracowały wcześniej w
Moskwie, ale postanowiły wrócić do Groznego i rozwijać tutaj branżę
odzieżową.
Twórczość artystek inspirowana jest czeczeńską kulturą ludową, w której
jest wiele odniesień do Islamu. Pomysł projektantek pochwalił sam
prezydent republiki, Ramzan Kadyrov.
|
| Szamil 2010-01-30 16:03:22 skomentuj (0) |
| UE ma pretensje do Polski. Za dużo Czeczenów |
PAP, POg, onet.pl/27.12.2009, 15:55
Od wejścia do Unii Europejskiej Polska zmaga się z rosnącą liczbą składanych przez Czeczenów wniosków o azyl. W 2008 r. pozytywnie rozpatrzyła aż 65 proc. wniosków - poinformował w grudniu Eurostat. Ogromna większość wnioskodawców otrzymała jedynie zgodę na tzw. pobyt tolerowany, a nie pełny status uchodźcy.
W 2008 roku Polska udzieliła ochrony azylowej w sumie 2800 osobom na prawie 4,5 tys. złożonych wniosków. To stanowi najwyższy w UE odsetek pozytywnych odpowiedzi (65 proc.). W całej UE status uchodźcy otrzymało w ubiegłym roku 76 tys. osób - zaledwie 28,3 proc. spośród wszystkich wnioskujących.
W liczbach bezwzględnych Polska wciąż jest daleko w tyle za krajami Europy Zachodniej, znacznie bardziej obleganymi przez imigrantów proszących o opiekę azylową. We Francji o status uchodźcy starało się w ubiegłym roku 56 tys. osób, uzyskało go 11,5 tys. (co stanowi 16 proc.) - najwięcej w UE. Kolejne pod względem liczby pozytywnych decyzji były: Niemcy, Wielka Brytania, Włochy, Szwecja, Holandia i Austria.
W Polsce wnioski o status uchodźcy składają głównie Czeczeni. Na 2800 osób objętych opieką azylową w 2008 roku aż 2700 stanowili czeczeńscy obywatele Federacji Rosyjskiej. Jest to najwięcej w całej UE, gdzie w sumie opieką azylową objęto 7400 Czeczenów.
Przed wejściem do Unii Polska była dla Czeczenów krajem tranzytowym, natomiast od maja 2004 roku unijne regulacje (tzw. Dublin II) uniemożliwiają Polsce wypuszczenie Czeczenów za granicę, by mogli się starać o azyl na Zachodzie. Ci, którym udało się nielegalnie przekroczyć granicę, są z powrotem kierowani do Polski. Rozporządzenie Dublin II przewiduje bowiem, że odpowiedzialność za rozpatrywanie wniosku azylowego spoczywa na pierwszym kraju Unii, którego granicę uchodźca przekroczył.
W konsekwencji tylko w 2005 roku do Polski odesłanych zostało z innych państw UE 1196 osób, a wysłanych z Polski - 148.
Jeśli jednak przyjrzeć się bliżej danym Eurostatu, okazuje się, że Polska w większości przypadków nie przyznaje pełnego statusu uchodźcy, a jedynie tzw. pobyt tolerowany (w terminologii unijnej mówi się o "ochronie subsydiarnej" bądź "ochronie humanitarnej").
Wprowadzony w Polsce w 2003 roku pobyt tolerowany, który cudzoziemcom nie gwarantuje dostępu do rynku pracy ani ubiegania się o zgodę na stały pobyt, jest w Polsce stosowany dość powszechnie, zastępując status uchodźcy. W 2008 roku tylko 195 osób uzyskało status uchodźcy, a ponad 2500 osobom zezwolono na pobyt tolerowany - wynika z danych Eurostatu. Osoby z pobytem tolerowanym nie mają dostępu do rynku pracy, ale korzystają z ochrony socjalnej na tych samych prawach co Polacy.
Organizacje pozarządowe, a także Parlament Europejski, kilkakrotnie apelowały do Polski o zwiększenie uprawnień uchodźców, którym przyznano pobyt tolerowany.
Organizacje, w tym niezależna Europejska Rada Uchodźców i Azylantów (ang. ECRE) zwracały jednak głównie uwagę na brak przygotowania Polski do rosnącej liczby uchodźców. Dwa lata temu ECRE wytykała Polsce katastrofalne warunki w ośrodkach, w których żyją uchodźcy, m.in. niewystarczającą liczbę miejsc do spania, brak dostępu do opieki medycznej i psychologicznej.
Problem unaocznił ostatnio w polskich mediach incydent z porwanym przez Czeczenów pociągiem. Jak tłumaczyli, chcieli oni pojechać nim do Strasburga, by poskarżyć się w Trybunale Praw Człowieka na złe warunki w Polsce.
- Nie otrzymaliśmy żadnej skargi w tej sprawie ani od organizacji pozarządowej, ani od uchodźców. Nie ma więc podstaw, byśmy się tym problemem zajmowali - powiedział rzecznik komisarza ds. wewnętrznych i sprawiedliwości Michele Cercone.
W ubiegłym roku Komisja Europejska zaproponowała nowe procedury przyznawania azylu w UE. Z jednej strony bardziej humanitarne dla uchodźców, z drugiej - sprawiedliwsze dla krajów granicznych UE, jak właśnie Polska, a także Malta czy Cypr, które borykają się z największą liczbą uchodźców.
KE proponuje poprawę warunków przyjmowania osób ubiegających się o azyl: ułatwienie im dostępu do rynku pracy (po sześciu miesiącach pobytu), udostępnienie drobnych środków finansowych (tzw. kieszonkowe, którego wysokość ustalą same kraje członkowskie) oraz wzmocnienie praw niepełnoletnich. Nowe przepisy mają też ułatwiać realizację prawa do łączenia rodzin.
Najważniejsze zmiany dotyczą rozporządzenia Dublin II. Ponieważ przewiduje ono, że odpowiedzialność za rozpatrywanie wniosku azylowego spoczywa na pierwszym kraju Unii, którego granicę uchodźca przekroczył, w najtrudniejszej sytuacji są kraje graniczne UE, jak Cypr, Malta i Polska. KE chce to zmienić i zaproponowała, by rozpatrywaniem wniosków azylowych mogły zajmować się też kraje, gdzie obecnie uchodźca przebywa. Ma to dotyczyć zwłaszcza osób, których rodzina przebywa w tym właśnie kraju, lub takich, które "ze względów humanitarnych albo zdrowotnych" nie mogą zostać odesłane do pierwszego kraju UE, którego granicę przekroczyły.
|
| Szamil 2009-12-27 17:30:38 skomentuj (0) |
| Dolnośląskie. Czeczeni protestują na dworcu w Legnicy |
PAP
2009-12-15, ostatnia aktualizacja 2009-12-15 16:45
gazeta.pl
15.12. Wrocław (PAP) - Trwają negocjacje z Czeczenami i Gruzinami, którzy protestują w pociągu relacji Wrocław - Drezno, który znajduje się obecnie w Zgorzelcu Ujeździe - ostatniej stacji po polskiej stronie przed granicą z Niemcami. Ponad 200 obcokrajowców chce nielegalnie opuścić Polskę i przedostać się do Strasburga, aby poskarżyć się na opieszałość polskich władz wobec cudzoziemców.
"Trwają negocjacje, bowiem cudzoziemcy muszą dobrowolnie opuścić pociąg. Dalej nie mogą jechać. Ich tymczasowe zaświadczenie tożsamości pozwala na pobyt w Polsce do czasu zakończenia procedury uchodźcy, ale nie pozwala na przekraczanie granic" - powiedziała PAP we wtorek Anna Galon, rzeczniczka prasowa Nadodrzańskiego Oddziały Straży Granicznej.
W pociągu relacji Wrocław - Drezno znajduje się ponad 200 Czeczenów oraz Gruzinów. Wśród podróżujących są kobiety i dzieci. Najpierw w Legnicy straż graniczna poprosiła cudzoziemców o opuszczenia pociągu. "Gdy pojawiły się problemy z dotarciem pociągu na czas, zorganizowaliśmy transport zastępczy dla pozostałych podróżnych" - powiedział PAP Michał Lipiński z przewozów regionalnych, który odpowiada za pociąg.
Ostatecznie podróżujący pojechali do Niemiec busami, zaś cudzoziemcy dotarli do ostatniej stacji wyjazdowej z Polski pociągiem relacji Wrocław - Drezno, którego nie chcą opuścić. "Stąd nie mogą pojechać dalej, bowiem złamaliby prawo" - mówiła Galon.
Obcokrajowcy chcą dotrzeć do Strasburga (Francja), gdzie w najbliższych dniach ma się odbyć Marsz Pokoju. "Uchodźcy twierdzą, że chcą wziąć udział w tym marszu, aby zaprotestować przeciwko złym warunkom, jakie panują w naszych ośrodkach pobytowych. Chcą też się poskarżyć na - ich zdaniem - zbyt długą procedurę uchodźcy" - mówiła Galon.
Rzeczniczka dodała, że decydując się na pobyt w Polsce, cudzoziemcy dobrowolnie poddają się procedurze uchodźcy. Dostają tymczasowe zaświadczenie tożsamości, które upoważnia ich jedynie do swobodnego poruszania się po Polsce. Z dokumentem tym nie można przekraczać granicy.(PAP)
|
| Szamil 2009-12-15 17:17:50 skomentuj (0) |
| Mali Czeczeńcy chcą pojechać do mamy |
11.03.2008 09:59/Życie Warszawy, Przemysław Bogusz
Czteroletni Rasul i trzyletnia Maxelina z piekła czeczeńskiej wojny trafiły do ośrodka dla uchodźców w Wołominie
Tęsknią za mamą, która znalazła się w więzieniu za nielegalne przekroczenie granicy.
Malika
Albekova ma 25 lat. Jest gospodynią domową, która gotowała mężowi i
zajmowała się dwójką dzieci. Jednak w czeczeńskiej wiosce Bratskoje nie
dało się normalnie żyć. Wraz z mężem Ibragimem oraz maleńkimi Maxeliną
i Rasulem przyjechała do Polski, gdzie w lipcu 2004 r. rodzina
rozpoczęła starania o status uchodźców.
W pierwszym wniosku jej mąż napisał: "Przyjechałem do Polski, dlatego
że nie dają mi żyć. Przychodzą do domu, niepokoją ojca, brsta bez
powodu. Uważają nas za terrorystów. Stale są zaczystki. Obawiam się o
życie moje, mojej rodziny. Proszę dać mi i mojej rodzinie schronienie".
O tym, jak przebiegają zaczystki, słyszał od setek uciekinierów Adam
Borowski z Komitetu Polska-Czeczenia, pozarządowej organizacji
pomagającej w Polsce Czeczenom. – Uzbrojone oddziały otaczają wieś lub
ulicę. I aresztuje się wszystkich mężczyzn w wieku od 14 do 60 lat.
Potem trafiają oni do tzw. obozów filtracyjnych, czyli do współczesnych
obozów koncentracyjnych. Tam się ich torturuje i zabija. Aby wydostać
swoich bliskich, rodziny muszą płacić gigantyczne łapówki – opowiada.
Mąż Maliki zeznał polskim władzom, że w ciągu dwóch lat był trzykrotnie
zatrzymywany, osadzany w aresztach i bity. Po ostatnim aresztowaniu
rodzina wykupiła go za dwa tys. dolarów. Od tego czasu ukrywał się i
przy pierwszej okazji uciekł wraz z bliskimi do Polski.
Urząd Repatriacji i Cudzoziemców (dziś Urząd ds. Cudzoziemców) uznał,
że nie należy im się status uchodźców, odmówił też przyznania tzw.
pobytu tolerowanego. Na kolejne odwołania urzędnicy odpowiadali, że
sprawa raz już została rozpatrzona.– W trakcie postępowania nie
znaleziono dowodów, które jednoznacznie świadczyłyby o prześladowaniu
pani Maliki i jej męża – tłumaczy szef Urzędu ds. Cudzoziemców Rafał
Rogala. – Ciężko jest udokumentować coś takiego, niemniej są
informacje, które możemy sami sprawdzić. Np. że w danym miejscu, w
danym czasie jakieś wydarzenie miało miejsce. Jeśli ktoś w pierwszym
wniosku podaje informacje, które determinują nieprzyznanie statusu
uchodźcy, a w drugim wniosku "przypomina" sobie pewne istotne
informacje, to jego wiarygodność spada.
– Znam mnóstwo podobnych przypadków – komentuje Borowski. – Sęk w tym,
że w świetle polskiego prawa uchodźcą może zostać osoba, która
udowodni, że była indywidualnie prześladowana. A kiedy się szykanuje i
krzywdzi tysiące ludzi tylko dlatego, że są Czeczenami, to żaden z nich
nie może udowodnić, że prześladowania są wymierzone w jakiś szczególny
sposób przeciwko konkretnej osobie.
– Tacy ludzie nie mogą wrócić do domu, bo tam nie będą mieli życia. Nie
mogą też zostać w Polsce, bo dostali negatywną decyzję. Próbują więc
przedostać się na Zachód i tam starać się o status uchodźców – tłumaczy
Salman, Czeczen przebywający w Polsce od siedmiu lat.
Dobrze zna język polski i orientuje się w prawach uchodźców, dlatego
jego rodacy często proszą go o pomoc. Sprawa Maliki jest jednak
wyjątkowa, nawet dla niego. – Ta rodzina, bojąc się trafić w ręce FSB,
próbowała kilkakrotnie uciec dalej, na Zachód. Mężowi wreszcie się
udało, ale Malika z dziećmi została schwytana, osądzona i skazana za
nielegalne przekroczenie granicy. Teraz siedzi w więzieniu na Grochowie
ze zwykłymi kryminalistkami, a dzieci przebywają w ośrodku dla
uchodźców i szaleją z tęsknoty – opowiada.
Mąż Maliki stara się o status uchodźcy we Francji. Jeśli mu się
powiedzie, będzie mógł rozpocząć starania o połączenie z rodziną.
Malika za dwa miesiące będzie mogła ubiegać się o warunkowe zwolnienie.
Jednak jej dzieci coraz gorzej znoszą rozstanie.
W ośrodku zajmuje się nimi babcia. Pani Nura przyjechała do Polski, aby
odwiedzić syna i wnuki. Maluchy nie odstępują jej na krok. Kilka
miesięcy temu była dla nich obcą osobą, bo kiedy rodzina uciekła z
Czeczenii, Rasul miał zaledwie rok, a Maxeliny nie było jeszcze na
świecie. Dziś, poza babcią dzieci nie mają nikogo. Na widok każdego,
kto rozmawia z panią Nurą, pytają: – Czy pojedziemy do mamy?
|
| Szamil 2009-12-15 17:13:55 skomentuj (0) |
| Prokuratura bada wypowiedzi w internecie |
PAP, KLe/10.12.2009 14:52 onet.pl
Prokuratura Rejonowa w Łomży (Podlaskie) sprawdza, czy powinny być wszczęte śledztwa dotyczące wypowiedzi w internecie, których treści noszą znamiona znieważenia na tle rasowym, narodowościowym czy etnicznym.
Chodzi o wymianę obraźliwych zwrotów między osobami, które podpisują się jako Polacy i Czeczeni - poinformowała prokurator Maria Kudyba, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Łomży.
Najpierw informatyk prokuratury trafił w internecie na wypowiedzi obraźliwe dla Czeczenów, których liczna grupa przebywa w ośrodku dla cudzoziemców. - Wyglądało to na publiczne znieważenie grupy ludności na tle przynależności rasowej, narodowej lub etnicznej - powiedziała prokurator Kudyba.
Dlatego prokuratura rejonowa zleciła policji zebranie materiałów, niedługo ma zdecydować, czy wszcząć lub nie śledztwo. Potem do Prokuratury Okręgowej w Łomży trafiło zawiadomienie o tym, iż na miejscowym portalu znalazły się wypowiedzi obraźliwe dla miejscowych kobiet. Według zawiadamiających, ich autorem miałby być czeczeński uchodźca.
Prokuratura lokalizuje komputery, z których były pisane znieważające treści. Kudyba przyznała, że o ile nie będzie to zbyt trudne, to jeśli okaże się, że wykorzystywane były komputery w miejscach publicznych (np. bibliotece, świetlicy szkolnej itp.), ustalenie już samych autorów może być trudniejsze.
W październiku sprawa zajmowanego przez Czeczenów ośrodka dla cudzoziemców w Łomży stała się głośna za przyczyną pisma posła z tego miasta, Lecha Kołakowskiego, do Urzędu do Spraw Cudzoziemców w sprawie likwidacji tej placówki. W tym czasie doszło w mieście do ataku na dwie kobiety narodowości czeczeńskiej, sprawca miał wykrzykiwać obraźliwe słowa o treściach nacjonalistycznych.
Ponieważ sprawcy nie udało się ustalić, śledztwo w tej sprawie zostało umorzone.
|
| Szamil 2009-12-10 17:11:30 skomentuj (0) |
| Minuta opóźnienia uratowała pasażerów pociągu |
rian.ru/PAP, ŁC/00:06 3.12.2009, onet.pl
-
Minuta opóźnienia uratowała pasażerów drugiego pociągu - zakomunikował
naczelnik rosyjskiego ministerstwa ds. sytuacji nadzwyczajnych Leonid
Bieliajew.
- W zasadzie, wszystko mogło skończyć się o wiele gorzej. W miejscu
zamachu, według rozkładu "spotykają" się dwa pociągi: "Niewskij
ekspres" i "ER-200" - powiedział Bieliajew.
W wyniku ataku na "Newskij Ekspress" 26 osób zginęło, a ponad 100
zostało rannych. Znany jest los wszystkich, którzy jechali tym
pociągiem. Było w nim 661 pasażerów i 21 osób obsługi.
Katastrofa wydarzyła się o godz. 21.34 czasu moskiewskiego (19.34 czasu
polskiego) w obwodzie twerskim, w pobliżu miasta Bołogoje, na 285.
kilometrze trasy. W wyniku eksplozji podłożonego pod jednym z torów
ładunku o sile rażenia około siedmiu kilogramów trotylu wykoleiły się i
przewróciły na boki trzy ostatnie wagony. Pociąg pędził wtedy z
prędkością prawie 200 kilometrów na godzinę.
Komitet Śledczy uznał, że to właśnie jego szef mógł był celem
sobotniego zamachu. Przekazał też, że ukryta za słupem trakcyjnym bomba
została zdetonowana zdalnie, przy użyciu telefonu komórkowego. Według
Komitetu, taktykę dwóch wybuchów od dawna stosują terroryści z
Północnego Kaukazu.
|
| Szamil 2009-12-03 08:51:00 skomentuj (0) |
| Rosja: media odsyłają do strony 'czeczeńskich bojowników'. Polskiej |
|
tan, mm gazeta.pl
2009-12-02, ostatnia aktualizacja 8 minut temu
Artykuł na portalu newsru.com z adresem i zrzutem ekranowym z polskiego bloga

Fot. newsru.com
Jeden z największych rosyjskich portali pisząc o liście terrorystów,
którzy przyznali się do zamachu na "Newski Ekspres", odsyła do wpisu w
języku polskim, opublikowanym na polskim blogu. Główna ilustracja do
artykułu to tekst w języku polskim zestawiony z twarzą terrorysty.
Fot. newsru.com
Artykuł o "polskim" liście na portalu newsru
Fot. czeczenia.blog.onet.pl
Według zapewnień Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego blog sprowadza się jedynie do tłumaczeń, nie jest źródłem listu
Kaukascy Mudżahedini w liście wzięli odpowiedzialność za atak na pociąg "Newski Ekspres", w którym zginęło 27 osób. List pojawił się na portalu kavkazcenter.com. W języku rosyjskim opublikowano go późnym wieczorem. 54 minuty północy omówienie listu w języku polskim opublikowano na polskim blogu: czeczenia.blog.onet.pl. Dopiero kilka godzin później list pojawił się w światowych mediach.
Rosyjskie media cytują
Rano list cytowały rosyjskie media. Jeden z najpopularniejszych rosyjskich portali informacyjnych newsru.com nie powołał na kavkazcenter.com, ale na czołówce swojej głównej strony umieścił link do polskiego bloga. Nazywał go "stroną bojowników". Dodał też zdjęcie - zestawienie polskiego tekstu ze zdjęciem Doku Umarowa, samozwańczego "Emira Kaukazu", jednego z przywódców czeczeńskich terrorystów.
Sugeruje to, że polski blog jest pierwszym miejscem, na którym ukazała się wiadomość od terrorystów. Może także dawać do zrozumienia, że Polacy mają coś wspólnego z zamachowcami.
Problem przedstawiania Polski w rosyjskiej prasie istnieje. Przy okazji konfliktu rosyjsko-gruzińskiego rosyjskie media pisały o Polakach, którzy mieliby wspomagać finansowo Gruzinów. Wczoraj dziennik "Kommiersant" podał, że czeczeńscy terroryści są finansowani z Polski.
- Rosyjska strona chętnie wykorzystuje wszelkie informacje, które mogą być przedstawiane jako dowód, że Polska może być nieodpowiedzialnym partnerem - komentuje w rozmowie z portalem Gazeta.pl Wojciech Jagielski, dziennikarz "Gazety Wyborczej".
ABW i MSZ badają sprawę
Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zapowiedziała zbadanie sprawy internetowej strony wychwalającej czeczeńskich partyzantów. Nie zakładamy obecności w Polsce bojowników z grupy Umarowa - informuje Agencja podkreślając, że zbada działalność polskiej strony www, która gloryfikuje działalność terrorystów.
Także MSZ wie o sytuacji. Nie ma jeszcze jednak oficjalnego oświadczenia, ani stanowiska w tej sprawie. - Badamy ten przypadek, podobnie jak przypadek sobotniego "Kommiersanta" - mówi Gazeta.pl rzecznik MSZ.
Co jest na polskim blogu?
We wpisie, opublikowanym na polskim blogu, przytoczono stanowisko zamachowców. Oskarżają oni wszystkich Rosjan, także cywilów, o współudział w ludobójstwie kaukaskich narodów. "Swoją bierną postawą pokazują, że aprobują działania rosyjskich polityków i wojennych zbrodniarzy" - czytamy.
Poza listem na stronie znajduje się zdjęcie i cytat Doku Umarowa, który przewodzi walkami z Rosjanami na Kaukazie. Są tam życiorysy czeczeńskich bojowników, ich zdjęcia, nagrania wypowiedzi i ćwiczeń.
|
| Szamil 2009-12-02 17:05:06 skomentuj (0) |

|
|
|
|
|
|
|
|